Tagi

Image

BERGER RAFAŁ – Naczelny Imam szyickiego Stowarzyszenia Jedności Muzułmańskiej w Polsce. Ur. w 1963 roku w Grudziądzu, związany z Bydgoszczą, gdzie mieszka od roku 1971, pedagog, publicysta, działacz społeczny, autor publikacji książkowych m.in. „Przemyślenia do Koranu sury 94-114” (2005), „Hassan Konopacki-Tatar muzułmanin, bydgoszczanin” (2011); „Islam w Polsce” (2011); „Terroryzm? (2012)”, współautor książek (autor rozdziałów/artykułów): „Między Wschodem a Zachodem” (1995), „Nauki Islamu szyickiego” (2007) „Arabowie. Islam. Świat” (2007), „Media-Komunikacja-Zdrowie. Wyzwania-Szanse-Zagrożenia” (2008), „Teologia Bliźniego. Obraz bliźniego a obraz Boga w religiach monoteistycznych” (2011) oraz ponad stu kilkudziesięciu publikacji prasowych.

W latach 1996-2006 Redaktor Naczelny kwartalnika „Al-Islam”, Sekretarz redakcji „Rocznika Muzułmańskiego” (od 2006 r.), członek Rady Redakcji ogólnopolskiego miesięcznika literacko – naukowego „Świat Inflant” (od 2004 r.) oraz ogólnopolskiego miesięcznika literackiego „Akant” (od 2005 r.).
Publikuje jako „wolny strzelec”, specjalizuje się w eseju publicystycznym.
Członek, m.in. Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, Polskiego Towarzystwa Orientalistycznego, Towarzystwa Miłośników Miasta Bydgoszczy, Towarzystwa Przyjaciół Muzeum Wojsk Lądowych.
Odznaczony: Srebrnym Medalem Opiekuna Miejsc Pamięci Narodowej.

Hamza:-  Polska społeczność muzułmańska zna Brata  przede wszystkim, jako przewodniczącego i naczelnego imama szyickiego Stowarzyszenia Jedności Muzułmańskiej. Kim, na co dzień jest Rafał Berger i jaka była jego droga do islamu?

Rafał.B:- Najważniejsze to to, że jestem mężem, ojcem dwóch córek i dziadkiem prawie trzyletniego Borysa Samira. Z wykształcenia jestem pedagogiem, pracuję w tzw. „spółce zależnej” jednego z polskich koncernów energetycznych. Kieruję i koordynuję pracą paruset osób. Jest to dość absorbująca praca, ale wykształcenie pedagogiczne o specjalności psychopedagog bardzo się przydaje. Poza pracą staram się udzielać społecznie, działać na rzecz kultury, szczególnie w mojej ukochanej Bydgoszczy. Jestem członkiem kilku organizacji m.in. Towarzystwa Miłośników Miasta Bydgoszczy, Towarzystwa Przyjaciół Muzeum Wojsk Lądowych, Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich, Polskiego Towarzystwa Orientalistycznego. Moja droga do Islamu byłą dość kręta, a wynikała z zainteresowań religioznawstwem i teologią od najmłodszych lat. Islam był konsekwencją tych zainteresowań. Nie dotarłem do katolicyzmu, pomimo tego, że większość członków mojej rodziny to katolicy. Nie miałem sakramentu komunii, więc uznawałem, że w drodze do Boga, stoję na rozdrożu i mam wybór. Islam wydawał mi się prosty, logiczny i zbieżny z moimi poglądami na sprawy religijne, które wypracowałem w sobie poprzez zgłębianie dużej ilości książek o tematyce religijnej. Ta miłość do książek z zakresu religii i historii jest u mnie nieprzemijająca, ku coraz większej rozpaczy mojej żony, która z kobiecą pragmatyką dba, a w zasadzie rządzi w naszym domu.

Hamza:- Jednym z Twoich głównych zainteresowań i obszarów badań jest historia Islamu w Polsce. Jest Brat autorem wydanej w 2011 roku książki „Islam w Polsce”. Co Cię skłoniło do jej napisania?

Rafał.B:- Historia Islamu na ziemiach polskich to raczej domena imama Mahmuda Taha Żuka, który na początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku powołał Instytut Muzułmański przy Stowarzyszeniu Jedności Muzułmańskiej, ja bardziej koncentrowałem się na tu i teraz. W Polsce powstało wiele książek o Islamie, a także o Islamie w naszym kraju. Zauważyłem, że prawie wszystkie, mogę przecież założyć, że jakaś publikację przeoczyłem, opisując Islam w Polsce skupiają się na polskich Tatarach. Rzeczywiście historia Islamu w Polsce to Tatarzy. Wspaniała i piękna tradycja, pomimo krytycznych opinii, co do „tatarskiego” sposobu wyznawania Islamu, wypowiadanych przez niektórych „nietatarskich” muzułmanów. Jednak ciągłe pisanie o Tatarach, z jednoczesnym marginalnym opisem innych organizacji muzułmańskich w Polsce, nie oddawało czytelnikom książek o „polskim Islamie” prawdziwego obrazu rzeczywistości. Stąd narodził się pomysł na książkę. Pisząc ją sam także, w dużej mierze poświęciłem ją Tatarom, jednak nie mniej miejsca zajął opis innych organizacji muzułmańskich, przypomniałem kilka postaci muzułmanów Polaków z naszej historii, a także przybliżyłem pewne zależności i relacje pomiędzy muzułmanami mieszkającymi w Polsce. To wynik przebywania od ponad dwudziestu lat w tym środowisku. Przy okazji chcę zaznaczyć, wracając do tego, co nazwałem „tatarskim sposobem wyznawanie Islamu”, że to w ostatnich latach zmienia się bardzo mocno. Nawet, a wiem, że to, co powiem będzie budzić kontrowersje, trochę tego żałuję. Ważna jest w tym wszystkim tożsamość etniczna, zbudowana na ponad sześciusetletniej tradycji. Cieszę się, że są wśród naszych Tatarów ludzie, którzy dbają nadal o tę tożsamość z jednoczesnym otwarciem się na innych i pięknie łączą zasady Islamu z tatarską tradycją. Przykładem takiego muzułmanina jest Musa Czachorowski, którego działalność literacka i wydawnicza w ostatnich latach i miesiącach budzi mój podziw dla niego. I jeszcze jedno, książka „Islam w Polsce” zawiera trochę drobnych nieścisłości, za które chcę tutaj przeprosić, ale także szybko się w pewnych obszarach zdezaktualizowała. Np. rozdział o polskich wydaniach Koranu. W dwa miesiące po ukazaniu się mojej książki pojawił się następny polski przekład Koranu, o którym, pisząc książkę, nie wiedziałem. Siłą rzeczy nie ma w niej nic o blogu „Islam po polsku”, który jest czymś nowym, a któremu warto by przecież poświęcić kilka słów, bo jest ciekawą, nową jakością w sposobie odbioru islamu przez polskich muzułmanów. To tylko dowodzi tego, że islam w Polsce ma pewną dynamikę zmian i rozwoju, to bardzo pozytywne zjawisko.

Hamza: Czy uważa Brat, że wartości prezentowane przez Islam są w jakiś sposób sprzeczne z polskimi wartościami kulturalno-religijnymi wyznawanymi przez większość Polaków?

Rafał.B:– Można by odpowiedzieć krótko-nie, nie uważam. Jednak pomówmy o tym chwile. Samo słowo „sprzeczne” zawiera w sobie, czy w opisie sytuacji jakiś konflikt. Nie godzę się takie coś. Wartości są czymś uniwersalnym, wartości kulturowe są dobrem wszystkich. Aby nazwać coś kulturą muszą być spełnione dwa warunki. Musi to być wyznawane przez określoną grupę ludzi i przekazywane generacyjnie. Jestem muzułmaninem i nie wyznaję katolicyzmu, który deklaratywnie wyznaje większość moich rodaków, ale jestem także Polakiem i należę do grupy tak klasyfikowanej, a zatem w pewnym sensie te wartości kulturalno-religijne, jak Brat to nazwał, są także moimi wartościami. Na tym także polega ich uniwersalizm. To właśnie dlatego głoszę, że nagłe odcięcie Polaków od katolicyzmu, byłoby pozbawieniem nas tożsamości narodowej. Co innego, gdy będzie to miało charakter ewolucyjny, generacyjny, na co nikt może nie mieć wpływu. To ciekawe zagadnienie, bo przyglądając się tendencjom zachodzącym w krajach zachodnich, nowe pokolenia odchodzą od religii. Co wtedy z dziedzictwem religijno-kulturowym? Popieram tych, którzy biją tu na alarm, w tym wielu publicystów katolickich…

Hamza:-…zatem, czy Brata zdaniem Islam ma szanse „wintegrować” się w Polskie społeczeństwo i współistnieć z przedstawicielami innych religii, na równych warunkach? Wie Brat przecież o tym, że jednym z powodów wzrostu liczby muzułmanów w Polsce jest przypływ emigrantów z krajów islamskich. Czy w związku z tym uważa Brat ze Islam w Polsce przyjmowany jest, jako religia obca kulturowo?


Rafał.B:-…Sięgnijmy do II Rzeczpospolitej, którą osobiście darzę dużym sentymentem i jest ona w kręgu moich zainteresowań historycznych. Była to Polska wieloetniczna i wielokulturowa i wieloreligijna. Uważam, że takie społeczeństwo jest czymś wspaniałym, a jednoetniczność i jednonarodowość jest nudna i mało rozwojowa, nawet pod względem ekonomicznym, nie tylko kulturowym. W II RP, jeżeli się nie mylę, 65-69% obywateli było, nazwijmy to rdzennymi Polakami (źródła różnie podają te liczby), chociaż patrząc na nasze polskie losy, ta rdzenność i dzisiaj nie jest taka jednoznaczna. Wieloetniczność, wielokulturowość i wieloreligijność, może mieścić się w pojęciu „wartości kulturowo-religijnych”. Są to uniwersalne wartości, wynikające także z tych trzech zjawisk. Pomijając te niepokojące tendencje, o których wspomniałem wcześniej, odpowiadając krótko na pierwszą część pytania o zintegrowanie-uważam, że tak. Przykładem są Tatarzy. Jednak tu odzywa się we mnie trochę pedagog – nie stanie się to od razu. Jest potrzebna pewna edukacja społeczeństwa. Na szczęście coraz bardziej przebija się, a wiem to od środowisk tym się zajmujących, świadomość potrzeby wdrażania edukacji międzykulturowej. Nie tylko na poziomie akademickim, gdzie coraz więcej uczelni kształci na kierunku „Dialog międzykulturowy”, ale edukacja ta powinna zejść już na poziom szkół podstawowych, a na pewno gimnazjów. Popatrzmy jaką drogę przebyli Niemcy. Zastanawiam się czy 40 lat temu byłoby możliwe, aby wystawili oni taką reprezentację, jaką widzieliśmy na mistrzostwach Europy w piłce nożnej. Ciemnoskóry syn Ghańczyka, Turek, Polacy, Tunezyjczyk, piłkarz o nazwisku Gomez, którego ojciec jest zdaje się Hiszpanem. Może sport to dobry sposób do edukacji wielokulturowej? Wielu moich znajomych to fani talentu Mameda Khalidowa.
Czy będą to równe warunki wspólnej egzystencji? Zapewne na początku nie. Ale spójrzmy na to obiektywnie. W pewnych sferach życia społecznego, większość, zawsze będzie miała lepsze warunki i więcej przywilejów. To jest normalne. Ważne jest to, aby nie zostały naruszone warunki współżycia społecznego, aby była daleko posunięta tolerancja wzajemna. Myślę, że islam nie musi być postrzegany, jako religia obca kulturowo. To kwestia sposobu myślenia. Obcość ma pewien wymiar negatywny, a społeczeństwa nie myślą jednowymiarowo. Pojęcie „obcości kulturowej” musi zostać zastąpione w naszej, polskiej mentalności pojęciem „wielokulturowość”. Mam nadzieję, że Islam będzie religią obecną w Polsce i obok wielu innych religii będzie jednym ze sposobów myślenia Polaków i polskich obywateli o Bogu, podobnie jak buddyzm czy judaizm.

Hamza:-Tolerancja religijna wśród muzułmanów a tolerancja religijna Polaków. Czy uważa Pan, że te dwie grupy gotowe są na przekroczenie dzielących ich różnic? Co Brata zdaniem jest największym wyzwaniem dla muzułmanów żyjących w Polsce?

Rafał.B:-Nie zgadzam się przede wszystkim z tak zadanym pytaniem, ponieważ stawia one na dwóch różnych biegunach muzułmanów i Polaków. Ja jestem Polakiem, ale i muzułmaninem i nie czuję z tego powodu jakiegoś szczególnego zagubienia własnej tożsamości. Wręcz przeciwnie. Jaka w takim razie ma być moja tolerancja, do której grupy należę w kontekście tak postawionego pytania? Tolerancja wiąże się z myśleniem. Ludzie, którzy myślą, są tolerancyjni wobec spraw, o których mówimy. Mało tego wierzę, że oni wiedzą, iż taki koloryt religijny jest twórczy kulturowo. Przekraczanie różnic to niezła definicja tolerancji. Zatem niech są te różnice. Poza tym, czy one nam przeszkadzają? Przede wszystkim dialog i szacunek wobec drugiego człowieka to, przynajmniej w sferze rozważań, jest zupełnie oczywiste i proste. Pracuję w dużym koncernie energetycznym, tam wielu ludzi zna moje poglądy, książki i w niczym to nikomu nie przeszkadza. Nigdy nie spotkałem się z negatywnym stosunkiem do mojej osoby, nie miałem żadnych problemów z awansami, ze współpracownikami, przełożonym czy też podwładnymi. Nie sądzę, aby moja firma była pod tym względem wyjątkiem. Myślę po prostu, że większość ludzi w Polsce to ludzi myślący.
Mam akurat przed sobą tekst Macieja Konopackiego, Tatara, człowieka wielu kultur, muzułmanina cenionego przez środowiska muzułmańskie i katolickie, zatytułowany „Wileńskie przyciąganie”. Zacytuję fragment:
„Nasi przodkowie niezwykle długo i z wielkim mozołem tworzyli na Wileńszczyźnie tradycje osiadłego życia, pokrywając nadane im ziemie miejscami kultu muzułmańskiego, uświęcając je prochami zmarłych, a na polach bitewnych-daniną krwi. Nad wieloma z nich unosiły się zgodnie brzmienia słów Bogurodzicy i Koranu. Przełamanie się przez tyle wiar uwzniośliło, wywyższyło tę ziemię(…) Mój Koran mówi o zróżnicowaniu religii, jako o czymś naturalnym, a poddającym ludzi próbie. W dążeniu ku dobru ukazuje główny cel życia na ziemi”.
Jako muzułmanie musimy sprostać wielu problemom. Przede wszystkim mamy duży kłopot z sami z sobą. Zaczęliśmy rozmowę od książki „Islam w Polsce”. Książka ta mogłaby mieć spokojnie swój drugi tom, gdzie mógłbym umieścić negatywne zjawiska, które miały miejsce w społeczności „polskich muzułmanów”, w relacjach wzajemnych. To musi ulec zmianie i na szczęście zmianie ulega, stąd cały czas wierzę, że napisanie takiego drugiego tomu jest zupełnie niepotrzebne, bo i czemu miałoby to służyć? Innym problemem są na pewno stereotypy myślenia o muzułmanach i islamie. Niestety to właśnie na nas będzie spoczywać ciężar ich przełamywania.
Przez cały czas naszej rozmowy odmieniamy na różne sposoby słowo „kultura”. Tu kryje się następne wyzwanie, jakie przed nami stoi. Musimy być kulturotwórczy, musimy mieć ludzi, którzy stanowić będą, i chciałbym być tu dobrze zrozumiany-nie ma w tym żadnego podtekstu dyskryminującego dla wielu z nas, pewną elitę intelektualną. Myślę, że tak zaczyna się dziać. Mamy coraz więcej muzułmanów, którzy zdają sobie z tego sprawę i nie ma tu żadnego znaczenia, do jakiego związku muzułmańskiego należą. Mógłbym wymienić wielu takich ludzi związanych z MZR, Ligą Muzułmańską, Szkołą Nauk Sufich czy też z Instytutem Ibn Chalduna. Mam nadzieję, że SJM także wychodzi temu problemowi naprzeciw, i tu już pokuszę się o wymienienie Mahmuda Taha Żuka i Arkadiusza Miernika (Tareqa Salika). Bardzo pozytywnym zjawiskiem jest także to, że ci ludzie, rozrzuceni po tych czterech najważniejszych dzisiaj, muzułmańskich organizacjach religijnych mają ze sobą dobre relacje, oczywiście dotyczy to także Instytutu Ibn Chalduna.

Hamza:-Polak, patriota, muzułmanin. Czy Brata zdaniem te role są możliwe do pogodzenia?

Rafał.B-Oczywiście, nie widzę w tym żadnego problemu, jeżeli chodzi o możliwość. Jednak w tym pytaniu kryje się wiele problemów i warto o tym porozmawiać. Mamy stereotyp „Polak-katolik”. Określenie to narodziło się w dobie kontrreformacji i miało w podtekście wskazywać, że polska kultura jest związana z religią katolicką. Sformowanie tego powiedzenia było wtedy wymierzone nie tylko przeciwko reformacji, ale również przeciw prawosławnej Rosji i protestanckiej Szwecji. W czasie zaborów podkreślało naszą odmienność od Rosji i Prus. W okresie II RP, do tego hasła sięgały ruchy nacjonalistyczne. W tej chwili jest to stereotyp, który w naszej sytuacji politycznej nie ma racji bytu. Uważam, że nawet historycznie był on już krzywdzący dla wielu zasłużonych dla Polski ludzi. Przyjrzyjmy się tylko niektórym wybitnym Polakom luteranom, takim jak Mikołaj Rej (później przeszedł na kalwinizm), Samuel Linde- autor Słownika Języka Polskiego, generał Józef Sowiński-powstaniec kościuszkowski i listopadowy znany nam z lekcji języka polskiego z wiersza Słowackiego „Sowiński w okopach Woli”, czy też Juliusz Ordon-któremu swój wiersz zatytułowany „Reduta Ordona” poświęcił Adam Mickiewicz, w szkole podstawowej uczyłem się go na pamięć. A polscy kalwini? Andrzej Frycz Modrzewski wybitny polski pisarz, Jakub Ostroróg, doradca polskich królów, wojewoda poznański, sprzeciwiał się kazaniom wygłaszanym w języku niemieckim. W wielu miastach jest on patronem ulic. Do takiej listy można dodawać nazwiska wielu wybitnych Polaków innych wyznań, patriotów niebędących katolikami. Błędem i wpisywaniem się w stereotyp Polaka-katolika jest według mnie łączenie patriotyzmu z religią. Zdaję sobie sprawę, że dla niektórych szczególny wymiar w takim podnoszeniu tego problemu, mają muzułmanie, gdzie islam jest także pewną doktryną społeczno-polityczną. Jednak postawy polskich Tatarów, którzy walczyli w obronie Rzeczypospolitej, takich muzułmanów Polaków jak Antoni Iliński, Michał Czajkowski (pod koniec swojego życia przeszedł na prawosławie), zaprzeczają takiemu myśleniu i dowodzą moim zdaniem tego, o czym mówię-nie można łączyć patriotyzmu z religią. Jak wielu ludzi jest zdziwionych, kiedy dowiadują się, że nasz narodowy bohater generał Józef Bem, także przyjął Islam. Czy ci wielcy ludzie, nie byli wielkimi patriotami? Oczywiście zawsze rodzi się pytanie, czym dzisiaj jest patriotyzm, jak go okazywać. Dumny ze swej polskości, ze swojej Ojczyzny i jej historii, mentalnie od dziecka byłem i jestem patriotą. Ale to dzięki islamowi i ludziom, których dzięki muzułmańskiej wierze poznałem, zrozumiałem jak można wykazywać postawy patriotyczne w okresie pokoju, budując je od miłości do swoich małych ojczyzn. Uczył mnie tego imam Mahmud Taha Żuk, szczególnie pozytywnie uczulony na swoją polskość, rozmiłowany i przywiązany do polskiej historii. Drugim moim nauczycielem i mentorem na ścieżce Islamu jest Maciej Konopacki- Tatar, który nauczył mnie także tego jak pięknie w Polsce mogą współistnieć wszelkie nacje i odmienności religijne. Obaj pokazali mi, czym jest mała ojczyzna. Jako muzułmanin zdążyłem poznać osobiście Janusza Zawadzkiego, sekretarza tzw. londyńskiego PPS, przyjaciela Adama Ciołkosza. To w małym mieszkaniu pana Janusza, po jego powrocie do Warszawy słuchałem mądrych wypowiedzi dotyczących przyszłości Polski. Zaprzyjaźniłem się, dzięki imamowi Żukowi, z wnukiem generała Stanisława Bułak-Bałachowicza, który od lat walczy o należne generałowi i jego żołnierzom miejsce na kartach polskiej historii. Udało się nam „skrzyknąć” wokół postaci generała wielu pasjonatów i przeprowadzić kilka akcji trwale upamiętniających generała. Zaprzyjaźniłem się z pisarzem i podróżnikiem Witoldem Michałowskim, który przez większość swojego życia walczy o upamiętnienie wybitnych Polaków, którzy z różnych powodów byli przemilczani w podręcznikach do historii (najczęściej jak w przypadku gen. Bałachowicza wymazywała ich z historii „Komuna”). To dzięki Michałowskiemu, odżyła pamięć i podziw dla wybitnego polskiego pisarza i wielkiego patrioty II RP Antoniego Ferdynanda Ossendowskiego. Witold Michałowski i tu nie zdradzę tajemnicy, bo pisze o tym w swoich ostatnio wydanych książkach także przyjął islam i nadal jest polskim patriotą, którego opowieści o zapomnianych dla historii Polakach można od czasu do czasu posłuchać także w „Radiu Maryja”! Tak było przed i po przyjęciu przez niego Islamu. Polak-katolik? Dlaczego w takim razie pytamy o patriotyzm Polaków muzułmanów, a nie pytamy o patriotyzm polityków, którzy jawnie deklarują swoją bezwyznaniowość?! A na koniec taka moja deklaracja, proszę mi wierzyć, gdyby pod granicami Polski stanęła wrogo do nas nastawiona armia z Zielonym Sztandarem, bez wahania broniłbym naszego kraju i co najważniejsze – byłoby to zgodne z zasadami Islamu!

Hamza:Biorąc pod uwagę to, że przyrost liczby polskich muzułmanów nie różni się tak bardzo od przyrostu obserwowanego przez inne nie-katolickie społeczności religijne, dlaczego Brata zdaniem to właśnie temat islamizacji budzi tak wiele kontrowersji?

Rafał.B:-Tu także mamy do czynienia ze stereotypami, które niestety są utrwalane przez niektóre media. Dotyczy to szczególnie krajów zachodnich. Mamy już do czynienia ze zjawiskiem, które dr Konrad Pędziwiatr trafnie nazywa w swoich publikacjach „islamofobią”. Chcąc, nie chcąc wszyscy ulegamy wpływom mediów. Może to niestety doprowadzić do wielu negatywnych zjawisk. Zastanawiam się na ile Anders Breivik walczący w swym mniemaniu z Islamem to fanatyk, a na ile wytwór współczesnej cywilizacji? Co do Polski, to wierzę w mądrość moich Rodaków. Polacy są na swój sposób krytyczni i pragmatyczni, dzięki czemu potrafią nie przyjmować tak zupełnie bezmyślnie wszelkich przekazów medialnych. Proszę zwrócić uwagę, że świat zachodni po upadku muru berlińskiego szybko znalazł innego wroga niż kraje socjalistyczne. Jest nim Islam. Teraz filmowi agenci wszelkich agencji wywiadowczych walczą z terrorystami i terroryzmem, utrwalając w nas wyolbrzymione moim zdaniem, powszechne zagrożenie tym, bez żadnej dyskusji, strasznym zjawiskiem. Nie chcę wdawać się w tym miejscu na ile jest to bezmyślność, a na ile przemyślane działanie, podszyte jakimiś interesami gospodarczymi. Ciekawe jest to, że jeden z doradców prezydenta dużego kraju powiedział, że nie istnieje już geopolityka, teraz jest energetyka. Całą resztę każdy z nas sam może sobie dopowiedzieć, wyciągnąć wnioski lub uznać to za teorię spiskową. Ja mogę tylko powtórzyć to, co powiedziałem wcześniej. Naszą rolą jest zmieniać ten wizerunek Islamu, poprzez własne postawy.

Hamza:-Jak ocenia Brat dotychczasowe próby nawiązania dialogu pomiędzy polskim Kościołem Katolickim a przedstawicielami Islamu w Polsce? Jak ocenia Brat otwartość i chęć wzajemnego poznania?

Rafał.B:- Prekursorami takiego dialogu już na początku lat siedemdziesiątych XX wieku byli moi nauczyciele M. T. Żuk i M. Konopacki w naszym polskim wymiarze. W wymiarze globalnym wielką role odegrał oczywiście nieodżałowany Papież Jan Paweł II. Nie nazwałbym tego próbą nawiązania dialogu, a raczej dialogiem autentycznym. Jest  Rada Wspólna Katolików i Muzułmanów, są organizowane Dni Islamu w Kościele Katolickim, przykłady można by mnożyć. Oceniam to w zasadzie pozytywnie. Co budzi moją wątpliwość? Miałem okazję, w październiku 2010 roku być uczestnikiem, także jako prelegent, Międzynarodowej Konferencji Naukowej „Teologia bliźniego. Obraz bliźniego a obraz Boga w trzech religiach monoteistycznych: judaizmie, chrześcijaństwie i Islamie” zorganizowanej w ramach II Wrocławskiej Konwencji na Rzecz Dialogu Międzyreligijnego. Odnosząc się do teorii o umasowieniu społeczeństw Jose Ortegi y Gasseta, zwróciłem uwagę na to, że przedstawiciele różnych religii nie mają żadnych problemów z dialogiem. Zamykamy się w aulach, na konferencjach i dyskutujemy o dialogu, czasami już dobrze się znając i tworząc coś w rodzaju towarzystwa wzajemnej adoracji. Tymczasem idąc za myślą Gasseta o człowieku masowym, nie wychodzimy z Bogiem na ulicę. I nie chodzi tu o to, co jeden z moich przyjaciół nazwał „ględzeniem o Bogu” , z czym się zgadzam, bo rozważania natury Boga to nic innego jak ględzenie, buta człowieka wobec Stwórcy i podważanie sensu słowa –„wiara”, a i takie dyskusje się zdarzają (wrocławska konwencja, żeby była jasność, nie miała takiego charakteru), a mam tu na myśli przywracanie Boga do przestrzeni społecznej, przywracanie wiary w Boga w ogóle i uniwersalnych wartości jakie się z nią wiążą. Coraz więcej ludzi odchodzi od religii i wiary. To są realne wyzwania stojące przed przedstawicielami wszystkich religii  i kierunek rzeczowej rozmowy o wierze w Boga.

Dziękuję za rozmowę

Rozmawiał: Tomasz Hamza Szulc.