Tagi

 

 

 

 

 

 

 

Porucznik Paweł Brus, był młodym prawnikiem, zmobilizowanym do wojska w sierpniu 1939r.,do 23 pułku piechoty. Kiedy go prowadzono na  śmierć w lesie katyńskim, miał dopiero 27 lat i wielkie plany na przyszłość. Wierzył, że wróci szczęśliwie z wojny do domu. Interesował się historią i polityką, był bardzo inteligentny, miał dar pięknego słowa. Chciał być publicystą piszącym o polityce i historii. Chciał te zagadnienia badać naukowo. Marzył o własnym periodyku, poświęconym problemom geopolitycznym i narodowościowym. Dużo czytał, dużo wiedział na interesujące go tematy. Wojna jeszcze bardziej wyostrzyła to spojrzenie i pragnienie wypowiedzenia się, bo przecież miał wszystko na wyciągnięcie ręki, w wersji ekstremalnej. Był sam ofiarą „geopolityki“ niemiecko-sowieckiej i świadkiem manipulacji pojęciem narodowości dla celów propagandowych i wojennych.
W środę 3 kwietnia 1940 roku, krótko przed wywiezieniem na śmierć napisał:

„Pragnąłbym, ażeby Bóg umożliwił mi powrót, wraz ze wszystkimi, do Polski, do normalnych warunków pracy. Ażebym mógł realizować zamierzenia swoje odnośnie rodziny, a potem pracować naukowo. A przy tym życie moje tak ułożyć, ażebym mógł rozwijać swój charakter,  swój umysł, swe ciało, żebym  się ożenił z piękną, dobrą i kochaną kobietą, żebym miał z nią dzieci – takie, o jakich nieraz marzyłem. Proszę Cię Boże, i o to, bym miał kawałek ziemi swojej z zagrodą, gdzieś w swoich kochanych stronach sanockich. Ażebym ten dom swój i jego otoczenie miał według swego wypieszczonego ideału, żeby w nim była piękna, duża biblioteka. Boże, proszę Cię o to, by Rodzice moi, Brat mój i Siostra również kontynuowali swe życie według swych najpiękniejszych zamierzeń, według swych zamysłów i woli. Lecz przede wszystkim proszę Cię, by to się działo tylko w ramach Wielkiej, Nowej i Potężnej Polski..“

Czy ktoś jeszcze potrafi się tak dzisiaj modlić?

Siostra Porucznika Pawła Brusa. Danuta Przystasz była młodsza od  swojego brata o 8 lat. Kiedy umierał w Katyniu miała 19 lat. Tak jak on nauczycielka, idealistka, oddana świętej sprawie – jak mawiano wśród takich jak oni – czyli wolnej i silnej Polsce. Jeszcze jako nastolatka działała w Lidze Morskiej i Kolonialnej, przeszła szkolenie obronne dla kobiet. Podczas okupacji natychmiast przystąpiła do służby w konspiracji niepodległościowej, uczestniczyła w przerzucaniu polskich oficerów przez granicę na Węgry, by potem dotarli do wojsk polskich we Francji. Jednocześnie uczyła się i na tajnych kompletach zdała maturę (1942).
Wierzyła, że brat jest gdzieś w niewoli, ale po wojnie na pewno wróci do domu. Wyjechała do Warszawy, stanęła na czele konspiracyjnego Związku Kobiet Czynu. W  Powstaniu Warszawskim była łączniczką na Żoliborzu, w zgrupowaniu AK „Żywiciel“.
Uciekła z transportu do obozu w Pruszkowie, była aktywna w konspiracji do końca wojny, a po jej zakończeniu wyjechała do Olsztyna, gdzie uczestniczyła w kursach repolonizacyjnych dla młodzieży z Warmii i Mazur. Prawdziwa „siłaczka“, według najlepszych pozytywistycznych wzorów!
Każdego dnia czekała na brata! Ale zamiast brata przyszło UB..Została aresztowana na 7 miesięcy, przeszła ciężkie „śledztwo“. Ale i tak miała szczęście bo uznano ją za „element“ jeszcze do „resocjalizacji“. Ukończyła studia prawnicze, ale nie znalazła pracy w swoim zawodzie. Przez lata ślęczała nad redakcją i korektą książek. Po roku 1990 służyła warszawskiej Rodzinie Katyńskiej i Archiwum Pomorskiemu AK w Toruniu, gdzie gromadzi się także dokumenty i przedmioty obrazujące wojskową służbę Polek – nie tylko podczas ostatniej wojny.

Jest to jedna z wielu tragicznych i poruszających historii, które nigdy nie mogą być zapomniane. Pamiętajmy….