Tagi

Słuchaj pieśni mojej fletni, jak powiada
o rozstaniach, jak się skarży na rozłąkę:

Odkąd wzięli mnie z sitowia nad jeziorem,
i mąż płacze w moim śpiewie, i niewiasta.

Chcę rozewrzeć moje łono udręczone,
by wyłowić ból rozłąki i tęsknoty.

Każdy, kogo los oderwał od korzeni,
patrzy ciągle, czy mu wrócić los pozwoli.

W mojej skardze wszystkich skarg usłyszysz tony,
bo poznałem los i biednych, i szczęśliwych.

Niech nie szuka w moim sercu mych tajemnic
żaden z was, kto będzie ze mną przeciw sobie.

Myślom moim takie bliskie są te skargi,
lecz brak w oku mym i uchu tego światła.

Ciało duszy, dusza ciału nie są obce,
lecz nie ujrzy nikt obrazu swojej duszy.

Ogień jest w tej mojej pieśni, a nie tchnienie,
nie odetchnie nią, kto w duszy ognia nie ma.

Ogień, który słyszysz w trzcinie, jest miłością,
zaczyn, który kpi w winie, jest miłością.

W fletni znajdzie przyjaźń ten, kto stracił miłość,
brzmią w mych dźwiękach roztęsknionych jego tony.

Gdzież i jady są, i driakiew tak jak w trzcinie,
ukojenie i pragnienie tak jak w trzcinie?

Ona powie ci o drogach krwawych trudów,
o miłosnych mękach Lajli i Madżnuna.

Nieświadomym tylko bliska ta świadomość, tak jak tylko słów języka.

Rumi