Tagi

 

 

 

 

 
Uderz w me piersi słowem dojrzałym,
by pełnią bólu oddźwiękło serce –
daj, niechaj bagnet przeora ciało
i niech płomieniem palą się ręce.

Stal pobłogosław, szubienic drzewo,
kolczastych drutów gniew i pogardę,
i pieśnią głodu pozwól mi śpiewać,
niech krew nad światem przejdzie jak sztandar.

Pozwól narodom siać krwawą siejbę
w rozdartą ziemię, w spienione morze,
niech stękiem armat nad światem przejdzie
głód, mór i wojna i niech się sroży.

Ale nam pozwól, gdy wiatr przewieje,
podnieść ku Tobie męczeńskie skronie,
mocnym daj wiarę, słabym nadzieję
i miłość podaj łaknącym dłoniom.

I kiedy wzejdzie słońce zasiane
rękami Twymi nad nocy mgłami,
niech wróg ran moich dotknie balsamem jak Miłosierny Samarytanin.

Autor nieznany