Tagi

łabędzie

„Moja miłość jest wieczna i niezmienna. Jest u szczytu i nie może już zmniejszać się ni rosnąć. Nikt nie zna innej przyczyny miłości prócz mojej woli, która ją stworzyła. To, co niesie w sobie przyczynę istnienia, przez całą wieczność trwać będzie. Lecz gdy pochodzi od swej przeciwności, razem z jej stratą kończy swoje życie“.

Potwierdza te słowa fakt, że – jak wiemy – jest wiele rodzajów miłości. Najlepsza jest miłość dwojga kochanków pod ochroną Boga wszechmogącego. Miłość taka przychodzi dzięki przywilejowi wiedzy, jakim obdarzony jest człowiek, dzięki jednej wierze i wyznaniu oraz starannej pracy. Istnieje miłość rodzinna, miłość pomiędzy przyjaciółmi, miłość wynikająca ze wspólnoty dążeń, miłość towarzyska i miłość wśród znajomych, miłość opiekuńcza w stosunku do brata, miłość, która jest pragnieniem sławy ukochanego. Jest też miłość dwojga kochanków, których łączy wspólna tajemnica, miłość, której celem jest osiągnięcie przyjemności i zaspokojenia pragnień, wreszcie miłość prawdziwa, która nie ma innej przyczyny prócz tej wspomnianej przy omawianiu  pokrewieństwa dusz. Wszystkie te rodzaje miłości przemijają, gdy znikną ich przyczyny; wzrastają gdy przyczyna zwiększa się; maleją, gdy jest mniejsza; umacniają się w bliskości; słabną przy oddaleniu – wszystkie, prócz prawdziwej miłości, która żyje w duszy i przemija tylko z chwilą śmierci. Spotkasz zapewne ludzi, którzy będą twierdzić, że znaleźli już pocieszenie, ale wystarczy, że wspomnisz ich miłość, a przypomną ją sobie – cieszą się, stają się jakby młodsi, opanowuje ich radość i porusza tęsknota. We wszystkich rodzajach wymienionych miłości brak jest niepokoju umysłu, szaleństwa, opętania, westchnień, zmiany naturalnych popędów, przemiany w usposobieniu, przekształcenia się, westchnień i innych przejawów poruszenia wewnętrznego tak charakterystycznego dla wielkiej miłości. Jest więc prawdą, że taka miłość jest uznaniem i złączeniem dusz. Może ktoś powiedzieć, że w takim razie jest ona równo rozdzielona między kochanków, bo są to wspólne części połączonych dusz, z których każda ma równy udział w miłości. Odpowiem, że jest to słuszny zarzut. Na me życie! Przecież dusza człowieka niekochającego drugiego człowieka jest ograniczona ze wszystkich stron przeszkodami, które ją osłaniają i oddzielają zasłonami od zjawisk świata zewnętrznego. Dusza ta nie zdaje sobie sprawy z istnienia tej części, z którą była złączona, zanim znalazła się tam, gdzie jest teraz. Gdyby się wyzwoliła, ich miłość i związek stałyby się równe. Dusza kochającego jest wyzwolona, zna miejsce, dokąd towarzyszyła jej dusza ukochanej; poszukuje go, dąży ku niemu, szuka go, pragnie do niego dotrzeć, ciągnie ją ku niemu.
Nigdy nie znajdziesz dwojga kochanków, między którymi nie byłoby jakiegoś podobieństwa czy zgodności cech naturalnych. Jest to konieczne, choćby tych cech było bardzo mało. Im bowiem większe będą podobieństwa i większa ich jednorodność czy zgodności cech naturalnych, tym silniejsze będzie uczucie. Spójrz, a przekonasz się na własne oczy. Potwierdzają to słowa Wysłannika Boga, niech go Bóg błogosławi, który mówił: „Dusze są jak zebrane wojsko: te z nich, które się poznały, pokochają się; te zaś, które nie poznały się, muszą się poróżnić“. Potwierdzeniem tego są również słowa przypisywane niejednemu ze sprawiedliwych: „Dusze wiernych poznają się nawzajem“. Właśnie dlatego Hipokrates zasmucił się, kiedy powiedziano mu, że pokochał go pewien człowiek z pospólstwa. Rzekł wtedy: „Człowiek ten nie pokochałby mnie, gdyby niektóre cechy jego charakteru nie zgadzały się z moimi“.
Platon opowiadał, że pewien król niesprawiedliwie go uwięził. Platon tak długo się bronił, aż w końcu udowodnił swą niewinność i przekonał króla o jego niesprawiedliwości. Dostojnik, który przekazywał słowa Platona, powiedział do króla:
Królu, nie masz już chyba wątpliwości, że jest on niewinny. Dlaczego więc nadal występujesz przeciw niemu?
Rzekł na to król:
Na me życie, nie ma nic przeciwko niemu, ale czuję w mej duszy ciężar i nie wiem, skąd się on wziął.
Dostojnik przekazał te słowa Platonowi, a ten rzekł:
muszę odszukać w mojej duszy i w mojej naturze coś, co i on posiada, a potem obie te rzeczy porównać.
Kiedy to zrobił, spostrzegł, że król kocha sprawiedliwość i nienawidzi tyranii. Odszukał te cechy również u siebie i wtedy to zadziała owa zgodność, jego cecha spotkała się z cechą Platona. Król rozkazał wypuścić go na wolność, mówiąc do dostojnika:
Minęło wszystko, co wywołał w mojej duszy.
Jeśli chodzi o miłość, której przyczyną jest piękna powierzchowność, to wiadomo, że dusza będąc piękna rozpala się ku każdej rzeczy pięknej i skłania się ku obrazom doskonałości. Jeśli dusza napotka taki obraz, uważnie go bada, a kiedy znajdzie w nim coś podobnego do siebie, łączy się z tym i powstaje prawdziwa miłość.
Jesteś ze świata aniołów czy ze świata ludzi?
Odpowiedz, bo pojąć nie mogę.
Widzę ludzką postać, ale myśli mówią,
że ty na pewno z nieba tu przychodzisz.
Błogosławiony, kto ścieżki stworzenia prostuje,
ty jesteś natury najpiękniejszym światłem.
Myślę, żeś duchem na ziemię zesłanym,
by tutaj serca człowiecze połączyć.
Nawet gdy ciebie widzę, nie mogę uwierzyć,
że twoje istnienie jest złudą jedynie.
Gdybyś był niewidzialny, wtedy rzekłbym:
jesteś prawdziwym, szlachetnym rozumem.

Zawsze widzisz w nim sprzeczność,
jak więc znaczenia odróżnisz?
O ciało bez wymiarów,
stały przypadku,
wszechstronnie niweczysz teologię,
która była jedynym pewnikiem.

I w rzeczy samej: dzieje się tak w nienawiści, kiedy dwie osoby bez powodu i przyczyny nawzajem się nienawidzą, bez sensu utrudniając sobie życie. Bowiem miłość, niech Bóg cię uświetni, jest nieuleczalną chorobą, która zawiera w sobie odpowiednie do swego działania lekarstwo.
Miłość jest przyjemnym cierpieniem, którego się pragnie, zdrowy nie chce być pozbawiony tego cierpienia, chory nie życzy sobie by go leczono. Choroba ta upiększa w człowieku to, za co pogardzano nim, ułatwia, co było trudne, a nawet zdolna jest zmienić cechy wrodzone i naturalne dążenie do człowieka.

Ibn Hazm „Naszyjnik gołębnicy”