Tagi

Maciej Konopacki

Nieustannie rozróżniać
Dzień 11 września również niezwykle boleśnie dotknął muzułmanów polskich o tatarskich rodowodach. To, co wówczas czuliśmy, zawarło wydane tegoż tragicznego dnia oświadczenie Najwyższego Kolegium Muzułmańskiego Związku Religijnego w Rzeczypospolitej Polskiej z podpisem jego przewodniczącego Stefana Koryckiego (…)
Trzeba było dopiero aż tego apogeum ludzkiego wynaturzenia, aby zaczęto postrzegać obraz świata islamu w jego właściwym zróżnicowaniu. Czynione wcale nierzadko, przynajmniej dotąd, w polskich mediach uogólnienia, iż islam jest totalnie wrogi wszelkiej inności, bardzo krzywdzi miliony muzułmanów, równie jak chrześcijanie czy judaiści obawiających się terroryzmu. Ile to już naszych współwyznawców właśnie z rąk tych fanatyków zginęło. Przerażające statystyki są tego dowodem.
Nas tu, w Polsce, oburza prawie zwyczajowe dopełnianie telewizyjnych doniesień o zamachach obrazami modlących się w meczetach lub poza nimi i to w chwilach najkorniejszego wyrazu uwielbienia Stwórcy, kiedy czołem dotykamy ziemi. Czyż nie fałszuje się w ten sposób wizerunku islamu jako całości, czyż nie sugeruje się, że terroryzm ma sankcję boską?
Jeszcze na jeden aspekt chcę zwrócić uwagę. Oto terrorystom zależy na wywoływaniu paraliżującego uczucia strachu w świecie zachodnim, w czym wspomagają ich dziennikarze. A dobrze by było, żeby w tym wypadku obowiązywały słowa, które zapadły mi w pamięć: Jak najmniej negować, nieustannie rozróżniać, wiele potwierdzać. Mnie, muzułmanina, ten nakaz przynajmniej obowiązuje. Dlatego pozwalam sobie przytoczyć ów koraniczny werset, jednoznacznie niweczący fałsz o mej religii, zarazem wyłączający z niej godzących w innowierców: Mówcie: wierzymy w Boga, w to co zesłał, w to co objawił: Abrahamowi, Izmaelowi, Izaakowi, Jakubowi i dwunastu Apostołom; wierzymy w Księgi, które Mojżesz, Jezus i Prorocy odebrali z nieba, nie kładziemy między niemi żadnej różnicy, bo jesteśmy muzułmanie (Sura III, werset 78).
Koran grozi islamicie, który zabije osobę wierząca karą, a jest nią Gehenna, gdzie będzie przebywał wiecznie.
Ze szczególnym smutkiem stwierdzam, że brakuje w ojczystych mediach wspomnianego rozróżnienia, przytaczania diametralnie przeciwstawnych muzułmańskich stanowisk, że wspomnę króla Maroka Hassana II (nosił tytuł „szarif” jako potomek proroka Muhammada), odsądzającego od islamu fundamentalistów, przestrzegającego przed nimi zarówno Zachód, jak i milionowe rzesze muzułmanów. Dodam, że Hassan II utrzymywał serdeczne kontakty z Janem Pawłem II, a kiedy zaniemógł, uprosił papieża o modlitewne wstawiennictwo, aby ozdrowiał, co się i stało. A islamolog, profesor Sorbony Mohammad Arkoun swego czasu wręcz dramatycznie apelował do Jego Świątobliwości, aby raczył zwołać III Sobór Watykański z myślą o pogłębionych już rozważaniach wokół ekumenizmu w duchu Vaticanum II. Inny znów uczony, też muzułmanin Bassan Tibi znany z wykładów m.in. w Berkeley czy na Uniwersytecie Harvarda, zajmujący się fundamentalizmem głównie w świecie arabskim, wyraźnie mówi, iż fundamentalizm należy uważać za totalitarną ideologię opartą na świadomie upatrzonym zastępczym elemencie, mianowicie na islamie. W książce Fundamentalizm religijny, wydanej w 1995 r. w przekładzie prof. Janusza Daneckiego, autor uważa ów fundamentalizm za zjawisko polityczne, znajdujące się w rażącej sprzeczności z Koranem! Nieżyjący już współczesny teolog Hammudah Abdalati pozostawił rozwadze współwyznawców mocne słowa: Jako odpowiedzialny przedstawiciel Boga i Jego świadomy zausznik (muzułmanin-przyp. M.K.) powinien on zawsze mieć na uwadze innych, z którymi dzieli ten świat i tych, którzy będą jego następcami w przyszłości.
Ograniczyłem się jedynie do kilku przykładów, tak bardzo przecież godnych dzisiaj upowszechnienia.
Konflikt izraelsko-palestyński wymagałby specjalnego potraktowania, zwłaszcza że mamy do czynienia z niesamowitym skłębieniem czynników wzajemnej destrukcji(…).
A czy coś wiadomo, aby polscy muzułmanie oddziaływali na współwyznawców postępujących w sprzeczności z Koranem gdzieś w świecie islamu lub poza nim? Z prawdziwą przykrością wyznaję, że nie są mi znane takie wypadki. Ale trzeba tu wziąć pod uwagę, że z Wrześniem 1939 r. i jego zgubnymi następstwami całkowicie zniknęła i tak nieliczna, ale w latach międzywojennych prężna, licząca się w społeczeństwach muzułmańskich nasza elita zarówno osób duchownych, jak i świeckich.
Jeśli zaś chodzi o wybicie szyb w gdańskim meczecie, to wprawdzie odebraliśmy ten fakt z dojmująca przykrością, lecz przynajmniej ja gotowym go potraktować nie jako przejaw czegoś specjalnie groźnego (…). A zdarzyło się też kiedyś, iż na meczetowym ogrodzeniu pojawiła się Gwiazda Dawida. Osobiście odebrałem to w duchu międzyreligijnej więzi, u samych Abrahamowych źródeł…

2001

Bibliografia:
Rafał Berger „Maciej (Musa) Konopacki – udręczenie tatarskością”, Bydgoszcz 2013