Tagi

chleb

Niektórzy sądzą zapewne, że filozofia rozdawania polega na likwidacji obszarów społecznego niedostatku. Jeżeli problemy społeczne przejmie państwo i dla ich rozwiązania powoła do życia wyspecjalizowane instytucje, to według tychże osób kwestia rozdawania i jego filozofii zniknie ze sfery zainteresowania pojedynczego człowieka.
Tak jednak nie jest. Rozdawanie polega nie tylko na likwidacji obszarów społecznego
niedostatku, lecz filozofia rozdawania wiąże się z „budowaniem”.
Fakt, że człowiek oddaje coś, co posiada i staje się przejawem miłosierdzia Stwórcy, spełnia ogromną rolę w procesie pracy nad sobą i stanowi naprawdę „budujący” przykład. Czułość, czyli uwaga skierowana ku bliźniemu, dzielenie z nim smutku i radości, jest celem samym w sobie, celem który wart jest starań. Jeśli wyrugowalibyśmy to pojęcie ze stosunków międzyludzkich, równałoby się to zastąpieniu rodzinnej miłości i przywiązania przez instytucje wychowawcze.
Russel i jego zwolennicy powiadają, że „filozofia życia rodzinnego to nic innego jak wychowywanie dzieci przez rodziców, troszczenie się o nie i opieka nad nimi w czasie choroby”. Tak, to było dobre w czasach naszych pradziadków, lecz teraz, gdy społeczeństwo się rozwinęło i udoskonaliło, należy uwolnić rodzinę od takich obowiązków i obciążyć nimi jakąś instytucję państwową. Dziecko powinno wędrować z porodówki prosto do żłobka; tam, i w kolejnych placówkach wychowywać się; dorastać wespół z innymi dziećmi. W ten sposób zarówno prawa jak i obowiązki rodziców względem dzieci przechodzą na państwo!
Szkoda, tylko, że ukryty jest tu pewien wielki mankament – cały ten „proces wychowawczy” jest sprzeczny z naturą człowieka! Rodzice zostali stworzeni z miłością rodzicielską, ich potomkowie – z miłością synowską. Matka, dlatego, że jest matką i taka jest jej natura, pragnie wychować dziecko w swych objęciach. Czyni to często podświadomie i nie potrafi odpowiedzieć czemu tak postępuje.
Matka, przystawiając do piersi swe dziecię i całując jego twarzyczkę, przelewa nań całą miłość, którą je darzy. Matczyna miłość jest niby ładowanie akumulatora. Po latach oddajemy ten ładunek, z szacunkiem i wrażliwością odnosząc się do bliźnich. Dlatego właśnie wychowywane w domach dziecka sieroty wyrastają nieraz na niebezpiecznych przestępców.
Zupełnie tak samo wygląda kwestia rozdawania. Nie należy patrzeć nań jednostronnie i twierdzić, że filozofia rozdawania, to wyłącznie nasycenie głodnych żołądków, obojętnie jak się tego dokona. Filozofia rozdawania to „budowa człowieka”, który na drodze ofiar i poświęceń zdobywa swe człowieczeństwo.
Nieprawidłowe jest myślenie typu: „jestem skromny, zadowolę się jednym migdałem i nie chcę nic więcej mieć. Jestem zatem doskonały”. Osoba, która może coś zdobyć, winna zdobywać, aby rozdając doskonaliła się. Nieposiadanie i nierozdawanie nie jest doskonałością. Zdobywanie i rozdawanie tego, co zdobyliśmy jest czynnikiem budującym człowieczeństwo.
Świetnie wyraża to Koran, zwracając się do Proroka (s):

„Zbieraj sadakę (datki: obowiązkowe albo dobrowolne) z ich majątku, ażeby ich oczyścić i aby wzrastali w czystości i szczerości, i módl się za nich. Zaprawdę, twoja modlitwa jest dla nich źródłem pocieszenia. Bóg jest słyszący i wszechwiedzący”

 
Sura: Skrucha, ajat 103

 
Nie chodzi przecież o samo nakarmienie głodnych, jałmużna oczyszcza bowiem ofiarodawcę, przyczynia się do jego duchowego rozwoju. Podobnie chwasty, im częściej pielimy, tym większe rosną. Zresztą w przypadku każdej żywej istoty ciężkie ciosy i doświadczenia są równoznaczne z większym rozwojem.

Mortzea Motahhari  „Poznanie Koranu”

Grafika: http://www.ddv.pl