Tagi

badacz

Ten krótki tekst dedykuję wszystkim „poszukiwaczom fałszerstw” w Świętych Księgach, a w szczególności tym tak zwanym „poddanym Bogu”, którzy po kilkuletnim „badaniu” Koranu wzięli się za „badanie” Biblii!

P.K

Pomiędzy ludźmi jest tak, że jeśli kto wielki, krzywo i nieufnie patrzy na tych, co się dobijają wielkości, gdyż nie ma wielkości innej jak ta, która się jawi na tle przeciętności. Nie jest już wielki ten, któremu inni dorastają do ramion. Takie są ludzkie skale na ziemi.

Lecz wszelka ziemia i całe mrowie gwiazd są tylko podnóżkiem Jego tronu. Śmiesznie i głupio byłoby mniemać, iż Bóg może być zawistny o jakąkolwiek bądź i czyjąkolwiek wielkość. Przecież każda jest niczym w Jego obliczu. Na ziemi nie zaś człowieka, który by posiadł coś, czego mu nie dano. Najgenialniejszy umysł, jest rzeczą daną bez  zasługi. Kiedy umiera geniusz, jego mózg wraca do ziemi nie inaczej jak bezrozumne ciało owada, myśli zaś nawet najgenialniejsze  waży Bóg na tej samej wadze, na której waży myśli dziecka. Nie wedle wielkości, bo i jakaż może być wielkość przed Panem?

Połowa ziemi mogła leżeć w prochu przed człowiekiem, który posiadł władzę i wielbiony był za wielkość jeśli nie czym innym, to bodaj strachem tych, którzy władzy podlegali. Lecz i on zawsze z tą samą nieuchronnością padał w proch i sądzony był nie  inaczej jak rzezimieszek z gościńca.

Przychodził do Jezusa (a) Nikodem,  człek uczony i wysoko urodzony, który się między książęty liczył, a był nauczycielem ludu. Przychodził nocą, aby go nie widziano. Rzekł mu Jezus(a), aby wejść do Królestwa Niebieskiego, trzeba narodzić się mu po raz wtóry. Nikodem zaś nie zrozumiał. I pytał w zdumieniu: jakże to może być, aby się człowiek narodził po raz drugi…?
Jakże to może być, że nie musieli o to pytać mali, prości i skruszeni duchem, a wcale nie uczeni. Nie musiał o to pytać poborca podatkowy i kolaborant, który stał się Apostołem. Nie musiała o to pytać jawnogrzesznica, której Bóg dał skruchę i wielką miłość i oto narodziła się po raz drugi. Nie musiał o to pytać nawet mały bogacz Zacheusz, który wdrapał się na drzewo sykomory, aby ujrzeć Chrystusa, potem zaś przyjął go z radością. Połowę majątku oddał ubogim, a pokrzywdzonym nagrodził w czwórnasób. Narodził się Zacheusz po raz drugi i nie musiał pytać: jakże  to może być? Jest mądrość prawdziwa w ludziach skruszonych i nawet pytać nie muszą o to, czego pojąć nie mogą uczeni.
Martwym człowiekiem jest ten, co żałować nie umie, głupim ten , który żałować nie chce, sądząc, iż byłoby to umniejszeniem.

Przychodzili do Jezusa(a) także ci, którzy wielcy w radzie byli, a lud kłaniał się im na ulicach. Wierzyli w tą swoją wielkość, także i moralną. Ufali w swoją sprawiedliwość i swoje wybraństwo. I mówili w świątyni: „ Boże, dziękuję Ci, że nie jestem jak inni ludzie…drapieżni, niesprawiedliwi, cudzołożnicy, jako i ten celnik…“ Ów celnik może istotnie był wielkim grzesznikiem. Stał u progu i nawet oczu nie śmiał podnieść w swej małości, ale prosił o miłosierdzie, bijąc się w pierś. I to on odszedł usprawiedliwiony, nie zaś ten, który wierzył w swoją moralność wielką. To celnikowi była dana mądrość: że przed Bogiem nie ma wielkości. Ta zaś mądrość nie jest dana pysze. Einstein w obliczu ładu i harmonii wszechświata modlił się w bardzo pokornym uwielbieniu: doprawdy czuł się bardzo mały. Był mądry.

„Na kogóż wejrzę, jeno (…) na drżącego na słowa moje?“

Święta Księga należy do tych, którzy w prostocie serca szanują w niej Słowo Boże, nie zaś do tych, którzy grzebią w Piśmie już nawet nie to, że bez wiary i miłości, lecz także bez szacunku. Jest takie prawidło w życiu: chcesz zaczerpnąć ze źródła, przyjdzie Ci przyklęknąć nisko. Z wysoko zadartą głową łapie się tylko lotny, płony deszcz.