Tagi

180px-Hafez_Painting

 

Rankiem wyszedłem do sadu,
ściąć różę pełen ochoty…
Nagle głos dopadł mych uszu,
trelów słowiczych to wzloty.

Jak ja, ten biedak podobnie
miłością do róży płonie:
Kwietnik i łączkę napełnił
westchnieniem i skargą tęsknoty.

Błądzę w ogrodzie, raz po raz
przemierzam polanę samotnie:
Snuję swe myśli o róży,
o bólu słowiczych zalotów.

Z cierniem się róża przyjaźni,
słowik – miłości swej wierny:
Jemu nie znana jest zdrada,
jej zaś – wierności cnota.

Wiele róż kwitnie w ogrodzie,
a jednak któż zdoła zerwać
Choć jedną różę bez bólu,
tak pełne kolców jej sploty!

Nie miej, H a f i z i e, nadziei
na radość w świecie doczesnym.
Skaz tysiąc – bez jednej łaski
życia ci da kołowrotek.