Tagi

Podobnie ma się sprawa z Jego wielkością, majestatem i chwałą. Wielkośd, majestat i chwała przynależą jakiejś rzeczy zależnie od jej doskonałości, czy to w jej substancji, czy to w jednym z właściwych jej atrybutów. Jeśli idzie o nas, to najczęściej mówimy o nich w odniesieniu do pewnej doskonałości akcydentalnej, na przykład bogactwa, wiedzy, lub też piękności fizycznej. Ponieważ zaś doskonałośd Bytu Pierwszego różni się od każdej innej, podobnie jak Jego wielkośd, majestat i chwała różnią się od wszelkiej wielkości i chwały. Jego wielkośd i Jego chwała to cele ostateczne, jakie posiada w swojej substancji, a nie w czymś innym, znajdującym się poza Jego substancją i Jego istotą. On jest wielki w swojej istocie i pełen chwały w swojej istocie, cz Go ktoś inny sławi, czy też nie.
Piękno, wspaniałośd i znakomitośd wszelkiego bytu polega na tym, aby istniał istnieniem najdoskonalszym i osiągnął swoją ostateczną doskonałośd. Ponieważ istnienie Bytu Pierwszego jest istnieniem najdoskonalszym, więc Jego piękno przewyższa wszelkie inne piękno. Podobnie Jego znakomitośd i wspaniałośd. Ponadto, wszystkie te atrybuty tkwią w Jego substancji i w Jego istocie: a to i w Nim samym, i w Nim jako takim, który siebie pojmuje. Jeśli idzie o nas, to nasze piękno, nasza znakomitośd i wspaniałośd znajdują się w naszych atrybutach, a nie w naszej istocie; należą do rzeczy znajdujących się poza nami, a nie do naszej substancji. Piękno zaś i doskonałośd w Nim SA tylko jedną istotą, podobnie jak wszystkie inne atrybuty.

Przyjemnośd, radośd i szczęśliwośd rodzą się i osiągają pełnię poprzez pojmowanie tego, co najpiękniejsze, najwspanialsze i najznakomitsze w sposób najświetniejszy i najdoskonalszy. A ponieważ Byt Pierwszy jest absolutnie najpiękniejszy, najwspanialszy i najznakomitszy, to poznanie, jakie On ma swojej istoty, jest poznaniem najgłębszym, a wiedza, jaką On ma o swojej substancji, jest wiedza najdoskonalszą w sposób absolutny. Rozkosz zaś, jakiej doznaje Byt Pierwszy, jest rozkoszą, której naturę rozumiemy i której natężenie poznajemy jedynie przez analogię i porównanie do rozkoszy, jaką sami odczuwamy, kiedy osiągnęliśmy najgłębsze i najpełniejsze zrozumienie tego, co dla nas jest najdoskonalsze i najwspanialsze, czy to dzięki wrażeniom zmysłowym, czy to dzięki wyobraźni, czy wreszcie dzięki poznaniu rozumowemu. W tym czasie odczuwamy taką
rozkosz, iż wydaje się nam, że przewyższa on swą intensywnością wszelką przyjemnośd, i czujemy się szczęśliwi w najwyższym stopniu z tego, co osiągnęliśmy, chociaż stan ten jest krótkotrwały i szybko mija. Analogia między Jego wiedzą i Jego pojmowaniem tego, co najdoskonalsze, najpiękniejsze i najwspanialsze w Jego istocie, a nasza wiedzą i naszym pojmowaniem tego, co najpiękniejsze i najwspanialsze dla nas, jest taka sama, jak analogia między Jego radością, Jego rozkoszą i Jego szczęśliwością z siebie samego, a nasza rozkoszą, radością i szczęśliwością z nas samych. Nie ma żadnego podobieostwa między naszym pojmowaniem a Jego pojmowaniem, ani między nasza wiedzą a Jego wiedzą, ani też między tym, co jest najpiękniejsze u nas i co jest najpiękniejsze w Jego istocie; a jeśli nawet jakieś podobieostwo jest, to tylko znikome. W rezultacie nie ma też żadnego podobieostwa między naszą rozkoszą, naszą radością i naszą szczęśliwością a radością i szczęśliwością Bytu Pierwszego, jeśli zaś jakieś podobieostwo jest, to tylko bardzo znikome. Bo jakież może istnied podobieostwo między tym, co jest znikomą cząsteczką, a tym, czego wielkośd jest nieskooczona w czasie, między tym, co jest bardzo niedoskonałe, a tym, co jest nieskooczenie doskonałe?

Im bardziej ktoś rozkoszuje się swoją istotą, im bardziej się nią cieszy i im większa odczuwa szczęśliwośd, tym większym darzy siebie uczuciem, bardziej siebie kocha i podziwia. Otóż jest jasne, że Byt Pierwszy kocha swoją istotę, darzy ją uczuciem i podziwia ją na swoją miarę. Stosunek między Jego miłością a miłością, jaką rozkoszujemy się z powodu znakomitości naszej istoty, jest jak stosunek między doskonałością i znakomitością Jego istoty a znakomitością i doskonałością, które my podziwiamy w sobie samych. W Nim ten, kto darzy uczuciem, jest tożsamy z tym, kogo się darzy uczuciem, podziwiający jest u Niego podziwianym, a kochający – kochanym. Jest to przeciwieostwem tego, co znajdujemy u nas. U nas bowiem <<kochane>> to piękno i znakomitośd, a <<kochający>> nie jest wcale pięknem i znakomitością; ale <<kochający>> posiada inną zdolnośd, która nie należy do <<kochanego>>. U nas kochający nie jest tożsamy z kochanym. U Niego kochający jest tożsamy z kochanym, darzący uczuciem jest tożsamy z obdarzonym uczuciem. On jest pierwszy obdarzony uczuciem, pierwszy kochany – czy Go ktoś darzy uczuciem czy nie, czy Go ktoś kocha czy nie.