Tagi

a veiled beauty, Frederick Arthur Bridgman

 

Do bardzo dziwnych i wręcz wstrętnych poczynań tego rodzaju można zaliczyć następujące:

Znam pewnego człowieka zakochanego do szaleństwa w osobie, która od niego odeszła i unikała jego widoku. Jakiś czas człowiek ten cierpiał przez swoją namiętność, aż w końcu dni oczekiwania przyniosły mu nowinę o możliwości zbliżenia z ukochaną. Oznajmiono mu o spełnieniu jego nadziei. Kiedy jednak był już o włos od osiągnięcia swojego celu, przyszła rozłąka i oddalenie. Jeszcze gorsze niż przedtem. Mówię o tym w wierszu:

Kiedyś miałem prośbę do mojego losu,
której wspomnienie było było w sferach Jupitera.
Bóg w swojej łasce przywiódł nadzieję tak blisko,
że stała na odległość rzucenia kamieniem.
Lecz wkrótce ją oddalił i znowu się stała
niewidoczna dla oka i nieosiągalna.
A także w tym wierszu:

Zbliżyła się moja nadzieja, wyciągnąłem ręce,
by ją schwytać, lecz ona zwróciła się ku Drodze Mlecznej.
Utraciłem nadzieję, choć byłem jej pewien,
bo jest ona Syriuszem, choć była tak blisko.
Kiedyś mi zazdroszczono, teraz ja zazdroszczę,
nadzieję pokładano we mnie, teraz tylko ją posiadam,
bo taki bywa los w swoich przemianach,
więc niechaj tylko mądrzy ufają losowi.

Potem jest rozłąka w wyniku nienawiści. W tej sprawie nawet legendy zawodzą, zmyślność nie prowadzi do celu, a cierpienie jest tak wielkie, że ludzie dostają pomieszania zmysłów. Kto przecierpiał ten ból, niech poświęca swoją uwagę ukochanej i niech stara się postępować tak, jak ona uważa za słuszne, a także niech unika wszystkiego, czego ona nie lubi. Czasami takie postępowanie wzruszy ukochaną, zwłaszcza jeśli jest ona osobą, która zna wartość zgody i jej pragnie. Takiej zaś, która tego nie docenia, nie próbuj zmienić, ponieważ twoje dobre zamiary uzna ona za występki. Jeżeli człowiek nie potrafi zmienić ukochanej, niech stara się zapomnieć i rozliczyć się wobec siebie z tego, co przecierpiał i co stracił, a potem niechaj dąży do osiągnięcia upragnionego celu w jakichkolwiek możliwy sposób. Widywałem ludzi tego pokroju i mówię o nich w urywku wiersza, który tak się zaczyna:

Gdybym od śmierci uratował tę, dla której cierpiałem z miłości, rzekłaby: obyś rychło umarł.
To nie moja wina, że świat mi utrudnia
powrót do wodopoju, kiedy gnam wielbłądy.
Bo czyż jest winą słońca, które mrok rozjaśnia,
że go nie mogą ujrzeć niewidome oczy?

W innym miejscu mówię na ten temat:

Jak okrutna jest rozłąka z ukochaną,
jak wspaniałe jest później spotkanie –
niczym obfitość, gdy przyjdzie po nędzy
lub nędza, która przychodzi po dniach obfitości.

Mówię tam również:

Twój charakter ma dwa oblicza,
a los twój jest również podwójny.
Jesteś jak kiedyś Numan,
a numan miał przecież dwa dni:
Dzień dobroci, który dawał szczęście,
i dzień gniewu przynoszący wrogość.
Dzień twojej łaski różni się ode mnie,
mój dzień jest u ciebie gniewem i rozłąka.
Czy moja miłość do ciebie nie jest godna,
by wynagrodzić ją dobrocią?

 
A w urywku innego wiersza mówię:

Wszelkie piękno jest zebrane w tobie,
jak nanizane perły w naszyjniku.
Czemu od ciebie śmierć przychodzi do mnie,
kiedy twarz twoja wschodzi gwiazdą szczęścia?

Mówię też o tym w kasydzie, której początek brzmi tak:

Czy to chwila rozstania, czy sąd ostateczny?
Czy to noc rozłąki, czy noc zmartwychwstania?
Czy rozłąka jest końcem cierpienia dla wiernych,
pełnych nadziei na spotkanie z Bogiem?
A może jest cierpieniem dręczącym niewiernych?

I dalej w tej samej kasydzie:

Boże, obdaruj nas dniami, które przeminęły,
i nocami, które są jak kwitnące nenufary.
Ich płatki to blask i uroda dni, a wnętrze jest nocą,
która skraca życie.
W miłości i przyjaźni były nam radością.
Dni przychodziły, mijały nieznane,
a potem nadszedł dzień, który na pewno
był dotrzymaniem obietnicy, a za nią szła zdrada.

A także:

Nie rozpaczaj,  duszo! Może czas powróci
z twarzą zwróconą tylko w naszą stronę.
Pan miłościwy oddał władzę Omajjadom,
więc trwaj w cierpliwości i bądź wytrzymała.

W poniższej kasydzie wychwalam Abu Bakra Hiszama Ibn Muhammada, brata kalifa Abd ar – Rahmana al – Murtada, niech Bóg się nad nim zlituje:

Czyż dusza, choć ukryta pod osłoną piersi,
nie obejmie wszystkiego, co jest dalekie i bliskie?
Nasze życie jest ciałem, duszą zaś ukochana,
która obejmie wszystko – sam możesz to sprawdzić.

W tym samym wierszu mówię również:

Przyjmuję wszystkie hołdy, wszystkie podarunki
a w zamian daję im podziękowanie.
Jak każda rzeka w kraju, choć pełna po brzegi,
przelewa swoje skarby do morskiej gołębicy.

Ibn Hazm

Z arabskiego przełożył Janusz Daniecki

 

Grafika: internet

Reklamy