Tagi

Islam w oczach polaków jest ciągle nowością, czymś egzotycznym, czasem ciekawostką a czasem ukrytym zagrożeniem. Taki obraz Islamu rozpowszechniany jest przez media. Nigdy za to Islam nie jest czymś normalnym. Muzułmanie według mediów, ze względu na ścisłe zasady swej religii, potrzebują specjalnego traktowania, specjalnych udogodnień, specjalnych praw. Muszą mieć dostęp do specjalnego jedzenia, możliwość zrobienia rytualnej abolucji i odmówienia modlitwy 5 razy dziennie w określonych porach, muszą nosić długie brody lub chustki na głowie, muszą jeździć do Mekki itp. Do tego duża część zwykłych ludzkich przyjemności jest im zakazana lub ograniczona: nie mogą pić alkoholu (nawet łyka piwa!) ani przebywać w miejscach, gdzie serwowany jest alkohol, nie mogą w niedziele zjeść dobrego schabowego ani nawet drobiowego rosołu jeśli dany kurczak został zabity w niewłaściwy sposób, nie mogą tańczyć, słuchać muzyki, iść na basen (mieszany, czyli prawie każdy), nie mogą dobrze poznać swojego przyszłego małżonka przed ślubem, nie mogą dotykać obcych osób płci przeciwnej w tym uścisnąć im ręki, a do tego w ramadanie (teraz w środku lata!) nie mogą w ciągu dnia nic jeść ani pić. Lista jest nieco dłuższa jeśli zaczniemy się rozdrabniać czego dodatkowo nie można mężczyznom a czego kobietom. Można by pomyśleć, że ci nasi muzułmanie bardzo cierpią, a że cierpią z własnej woli, to straszni z nich muszą być masochiści. I właśnie o prawo do tego reżimowego umartwiania się, utrudniania sobie życia i katowania walczą coraz to zawzięciej w Polsce. Tak przecież karze im ich religia. Taki to właśnie jest okropnie bezwzględny i trudny do praktykowania ten Islam, ale ostrożnie, strajmy się to przemilczeć, by nie urazić uczuć religijnych. Wszystko człowiekowi narzucone, wszystko regulowane, nie pozostaje nic tylko kontrolować każdą dziedzinę swego życia by przebiegała zgodnie z zasadami szariatu.

Trzeba sprawdzać, czy właściwą nogą weszło się do łazienki i czy nie wypróżnia się w stronę Mekki, czy w jogurcie czy serze jest żelatyna albo podpuszczka cielęca, czy zjadło się nieparzystą liczbę daktyli i czy przypadkiem nie opchnięto nam w biedronce ziemniaków z Izraela. Męczy się taki muzułmanin niestrudzenie, ledwo zipie po tym całym sprawdzaniu, a tu mu jeszcze nietolerancyjni Polacy zostawią plaster szynki pod domem, zrobią miniprotest przeciwko budowie kolejnego arabskiego meczetu w Warszawie, powypisują niecenzuralne obelgi na forach muzułmańskich, na ulicy jakieś dzieci szepną kultowe „silence!Ikillyou!” za plecami, panie w urzędzie krzywo się spojrzą na wniosek o zmianę imienia lub chocby wymianę dowodu, a inny pasażer w pociągu czy autobusie zakwestionuje sens muzułmańskich starań i wierzeń stwierdzając, że miejsce wszystkich religii jest w muzeum. Taki to straszny mają los ci muzułmanie wśród uprzywilejowanej całej reszty kraju, a do tego nie mogą powstrzymać swych katuszy, bo za apostazję grozi im śmierć, tak samo jak za krytykę Islamu i Mahometa. Dlatego idą do gazet, do telewizji, do meczetu, przekonują, że Islam to religia pokoju i skarżą się komu popadnie, a najbardziej sobie nawzajem, że mimo to są niezrozumiani, odpychani, nieakceptowani, dyskryminowani i prześladowani z powodu swej religii. A powinniśmy przecież stworzyć im warunki do tego całego samoumartwiania się i szczerze z całego serca im po chrześcijańsku współczuć religii, w której ciągle albo muszą albo nie mogą. Powinniśmy gratulować im tego, jak dzielnie znoszą własną religię i ciężkie życie w Polsce i ich dopingować.
Ironia ironią, żarty żartami, ale sprawa jest poważna. Dlaczego w mediach polscy muzułmanie muszą robić z siebie ciągle ofiary? Dlaczego ludzie, którzy właściwie Islamu nie znają i o nim nic nie wiedzą, mają odbierać tę religię jako coś, co nie pozwala swoim wyznawcom normalnie funkcjonować w społeczeństwie? Dlaczego w walce o tolerancję zaczynają często od negocjowania dla siebie przywilejów, krzycząc o konstytucyjnych wolnościach kiedy tych przywilejów nie udaje się zdobyć?
Dlaczego tak bardzo chcą być obywatelami specjalnej troski?

Ja, polska muzułmanka, nie chcę należeć do takiego grona i nie dziwię się tym, którzy widząc te wszystkie wypowiedzi i działania nagłaśniane przez media patrzą na nas ze zdziwieniem lub pogardą.
O muzułmanach w Polsce ostatnio robi się głośno. Nie tylko w kontekście naszego kraju, bo dociera do nas coraz więcej wiadomości i muzułmanach żyjących w całej Europie. Jest nas muzułmanów pełno, gdy nam się coś należy albo nam się coś zabiera. Nie ma nas, kiedy moglibyśmy się wykazać jako wzorowi obywatele, kulturalni i świadomi ludzie troszczący się o kraj w którym mieszkamy i naród, którego jesteśmy częścią. Wbrew pozorom nie zachęcamy się do czynienia dobra – zachęcamy się do tego, by walczyć o to, żeby żyć komfortowo, po czym ewentualnie załatwić takie życie naszym braciom i siostrom w wierze. Bardziej niż nasi sąsiedzi obchodzą nas muzułmanie żyjący tysiące kilometrów stąd. Bardziej niż kandydaci do sejmu obchodzą nas członkowie Hamasu i Bractwa Muzułmańskiego. Dopingujemy mniej skorumpowanych kandydatów podczas wyborów w Egipcie, jesteśmy całym sercem z Syrią, kiedy wybuchają bomby, krzyczymy „Allahu Akbar!” razem z protestującymi w Iranie. Przy sprawach krajowych wznosimy alarm przeciwko okrutnemu zwyczajowi ogłuszania zwierząt, oburzamy się doniesieniami o przejawach rasizmu wobec obcokrajowców, ale sprawy kraju albo los zwykłych niemuzułmanów żyjących obok nas jest nam niemal obojętny. Nie jesteśmy już warszawiakami, polakami, europejczykami. Jesteśmy członkami ummy muzułmańskiej, która ma nam konwertytom zastąpić rodzinę, przyjaciół, znajomych i całe społeczeństwo. Na ummę możemy zawsze liczyć. Umma zawsze nas zrozumie. Umma zawsze nam doradzi i pomoże – w wypełnianiu naszych obowiązków religijnych i domaganiu się naszych religijnych praw rzecz jasna. W reszcie spraw, o zgrozo, jesteśmy zdani na niewiernych.
Czy wyolbrzymiam i niepotrzebnie generalizuję? Mam taką nadzieję. Mam też nadzieję, że nowi muzułmanie przestaną śnić o stworzeniu w Polsce muzułmańskiego getta rządzącego się własnymi zasadami na wzór tych rozwijających się w krajach zachodnich, że zamiast tego będą potrafić dogadać się z resztą obywateli jak rodak z rodakiem i załatwić po dobroci i w cywilizowany sposób to, czego im naprawdę do godnego życia potrzeba. Godne życie w harmonii i spokoju – czy o coś więcej powinni upominać się muzułmanie w Polsce? Według mnie nie potrzebują nic więcej, a i tak czeka ich dużo pracy, bo stan taki osiągną dopiero wtedy, kiedy Polska będzie w stanie zaoferować takie życie każdemu swojemu obywatelowi. A co w zamian winny jest ofiarować jej od siebie obywatel muzułmanin? O tym też jest napisane w konstytucji. Warto przeczytać całość.