Tagi

Nie od dziś wiadomo, że ludzkość żyje wyłącznie w sferze własnych wyobrażeń o świecie rzeczywistym. Prekursorem teorii o uwikłaniu człowieka w skonwencjonalizowanym czasie i przestrzeni był w starożytnej Grecji Platon. Ów myśliciel pomimo ubogich z dzisiejszego punktu widzenia środków poznawczych, a jedynie dzięki przenikliwym obserwacjom będącym zaiste skutkiem szerokiej gamy aktywności socjalnej, doszedł do wniosku, że jedyny realny i wieczny byt to Idee zaś rzeczywistość, jak zwykliśmy określać szereg obiektów manifestujących się w polu naszego widzenia, jest jedynie odbiciem nieskończonych idei.

W zasadzie należałoby podkreślić, że odbicie manipuluje Ideą za sprawą niedoskonałego medium. Producenci damskiej odzieży, a w szczególności bielizny ślubnej zdają sobie doskonale sprawę, że współczesne trendy, generowane przez pozbawionych krzty męskiej wrażliwości kreatorów mody, redukują życie kobiet do wiecznej głodówki. Nie bez przypadku zwierciadła znajdujące się w przymierzalniach drogich butików, opatrzone są taflą optyczną, której specyfiką jest korekta odbicia. Jakże ogromne jest zdziwienie kobiety, która w zaciszu domowej sypialni dostrzega, że w brokacie za 950,- wygląda jak wieprzowe mielone wtłoczone w jelito. Oto źródło cierpienia. Jeżeli nie możemy zobaczyć prawdy o sobie samych, takiej jaka ona jest, polegamy na odbiciu, które nieadekwatnie konceptualizuje istotę pierwowzoru. Niestety w życiu każdego człowieka prędzej czy później (choć raczej prędzej) nadchodzi moment, w którym musi on skonfrontować się z platońską Ideą. To, że na co dzień uciekamy od siebie samych widać w tabunach ludu, który chętnie zapycha uszy ciężarnymi brzmieniami w autobusie, na ulicy i zapewne w domach. Jednak pomimo wielowiekowej spuścizny intelektualnej antycznego myśliciela, adaptowanej wielokrotnie z powodzeniem na rozmaite dyskursy, do dziś trudno uczynić z tej prawdy kryterium naszych opinii i sądów podobnie jak trudno jest dokonać gruntownej przemiany indywidualnego aparatu recepcji rzeczywistości.

Monoteizm stosowany to wiedza ujęta w praktycznej odsłonie. Właściwie, użytkowy charakter wiedzy jest najważniejszym czynnikiem konstytuującym jej realną wartość. Z tego tytułu należy przede wszystkim zastanowić się nad kondycją aparatu recepcji tu i teraz. Jak wiele osób potrafi obserwować przyrodę bez przydzielania jej imion? Ptak, który wzbija się do lotu, gloryfikowany do bólu przez wrażliwość masową odbitą w niezmierzonej liczbie popularnych pieśni, istnieje w świadomości tylko za sprawą wspólnotowo usankcjonowanej nazwy i tylko w taki oto sposób jest różny od innych zwierząt. A przecież słowa zacierają obraz transpozycjonując go do świadomości w bardzo swobodny, odległy od prawdy sposób. Nazwy nabierają znaczeń na mocy skojarzeń do których się odwołują, lecz te z kolei odnoszą się do indywidualnych doświadczeń człowieka będących przyczyną subiektywnego ich [słów] rozumienia. A przecież prawda jest jedna i obiektywna.

Czy możliwy jest jednak odbiór rzeczywistości w sposób niezapośredniczony? Należy przypuszczać, że mechanizm obronny przed Prawdą, jaki wykształciła oparta na symbolicznym komunikowaniu kultura, pełni kluczową rolę w utrzymaniu względnie uporządkowanych mechanizmów zachodzących w świecie materialnym. Być może prawda jest na tyle smutna, iż musiała obrosnąć kulturową czyli eskapistyczną formą samoobrony. Być może jej brzemię byłoby nie do podźwignięcia.

Ciężko jednak nie oprzeć się wrażeniu, że ludzie w powszechnym trybie swojego życia są po prostu nieszczęśliwi. Pragnienia, które są echem niebezpośredniej, upośledzonej relacji człowiek – Prawda, prowadzą do pożarcia własnego ogona. Od zarania dziejów wiadomo, że np. pociąg fizyczny nie ustępuje na czas wprost proporcjonalny do jakości jednostkowego aktu seksualnego. Życie, którego epicentrum jest ciągła dążność do zaspokojenia, powoduje cierpienie, a jednak niewiele osób poczynia w tej materii gruntowne przemiany.

Ogląd rzeczywistości w jej niezakłamanym majestacie jest możliwy o ile, uwolniony zostanie od pamięci, która magazynuje słowa i przyporządkowane im skojarzenia. Oczywiście współczesna narracja medyczna orzeka, iż taki stan, o ile występuje, współistnieje z zaawansowanymi stadiami chorób psychoneurotycznych. Nieoficjalnie mówi się, że w kręgach wielkich mistyków religijnych, zbliżony stan można osiągnąć bez szwanku poprzez uskutecznianie wymyślnych praktyk medytacyjnych. Sufi twierdzą wręcz, że są zdolni do bezpośredniego wglądu w oblicze Boga, choć zdaje się to dość problematyczne wobec koncepcji absolutu, którego istota wolna od formy, wymyka się z ludzkiej, adekwatnej do prawideł tego świata, możliwości dekodowania zastanej rzeczy. Kwestia możliwości przystosowawczych ludzkiego umysłu winna być omówiona na zgoła innym polu i nie będzie przedmiotem refleksji w niniejszej publikacji.

Ponieważ istnieją zatem poważne wątpliwości co do tego, czy prawdy w ogóle można dotknąć w tym świecie, można zaryzykować stwierdzeniem, że to, co widzimy, czego doświadczamy i pragniemy w ogóle nie istnieje. Błędem jest przypuszczać, że Bóg jest jedną i tą samą manifestująca się w naszym świecie siłą. Dla nieprzystosowanego do odczytu Prawdy umysłu, w istocie nie znaczy nic ponad subiektywne odczucia, do których się odwołuje expressis verbis jako symbol leksykalny. Istnieją słowa odnoszące się do elementów rzeczywistości, gdzie między signifiant a signifie, a więc pomiędzy słowem a elementem rzeczywistości zachodzi wyraźna relacja. Dzieje się tak choćby z wyrażeniami dźwiękonaśladowczymi. W przypadku słów ‘Bóg’, ‘Allah’, ‘Dieu’ wiadomo, że są one symbolami arbitralnymi, tj. związek między nimi a treścią, do jakiej się odnoszą jest ustanowiony tylko i wyłącznie na mocy konwencji. Skutkiem źle pojętego procesu poznawczego, opartego na błędnym przekonaniu, że słowa projektują Prawdę, jest szczególnie silny relatywizm w obszarze teistycznym, mający swoje tragiczne skutki, odczuwalne szczególnie dziś, w dobie coraz to bardziej wyrafinowanych technologii militarystycznych i pogłębiających się konfliktów na tle politycznym.

Umysł nie jest w stanie wejść na ścieżkę monoteizmu, dopóki nie oczyści się ze słów, gdyż one zawsze będą wyobrażały Boga – Prawdę na rozmaite, nierzadko sprzeczne ze sobą sposoby czyniąc go więźniem skojarzeń. Obserwacja w milczeniu jako zaprzeczenie destruktywnej siły słowa i kształtowanie czystego umysłu jako gotowość do odczytu świata wyłącznie takim jaki jest. Oto wstępne wyzwania przed jakim postawić należy poszukującego Wędrowca. W toku wieloletnich obserwacji, przy szczególnym uwzględnieniu perspektywy przyczynowo-skutkowej w relacjach międzyludzkich, śmię przypuszczać, że kluczem dla otwarcia ścieżki bezpośredniego wglądu jest uskutecznianie miłości podług słusznej jej definicji. To zagadnienie wymaga osobnej uwagi i omówię je w następnym rozdziale.

Miron

Źródło: Fejs