Tagi

10687060_758080300904304_2173839793418859782_n

Plan był równie dobry co obrzydliwy. Uwolnienie 49 zakładników tureckich miało z jednej strony poprawić PR Państwa Islamskiego, z drugiej zaś strony odwrócić uwagę tureckiej opinii publicznej od konszachtów rządu tureckiego z IS. Częścią dealu Erdogana i kalifa Baghdadiego było prawdopodobnie również zapewnienie Turcji, że nie pozwoli na prowadzenie żadnych wrogich wobec IS działań z terenu Turcji i nie dopuści do jakiegokolwiek wsparcia Kobane.
Turcja ogłosiła wielki sukces operacji swoich służb specjalnych. Operacji, której nie było. Był deal. I jest 130 tysięcy Kurdów, którzy w ciągu 3 dni w panice uciekli z Kobane, jednego z kurdyjskich kantonów Rożawy, tj. syryjskiego Kurdystanu. Przez wiele miesięcy, dzięki kurdyjskim oddziałom samoobrony było to jedno z najbezpieczniejszych miejsc w Syrii. Do czasu gdy IS zdobyło amerykańską broń w irackich bazach wojskowych. Wtedy zaczęło się natarcie na Kobane, najsłabszy punkt Rożawy, otoczony ze wszystkich stron przez wrogów. Kobane występuje na większości map pod swoją arabską nazwą Ayn al Arab i od południa, wschodu i zachodu graniczy z terenami opanowanymi przez IS. Od północy zaś z Turcją, która zamknęła tu granicę, choć tam gdzie graniczy z IS, pozostawiła ja tylko formalnie zamkniętą, a faktycznie – dziurawą.
Przez dłuższy czas władze Turcji tłumaczyły, że rzekomo nie mogą wesprzeć działań anty-IS ze względu na 49 zakładników tureckich, pozostających w rękach IS. Teraz po ich wypuszczeniu nikt nie ma wątpliwości, że Turcja nadal nie kiwnie palcem. Takich wątpliwości nie ma również al Baghdadi, kalif IS.
Turcji zależy na zniszczeniu Rożawy. Za wszelką cenę, nawet ludobójstwa. Wszak sytuacja w Szengalu pokazała, że masakra Kurdów nie robi na światowej opinii publicznej żadnego wrażenia. Dopiero podrzynanie gardeł Europejczykom i Amerykanom poruszyło zachodnie media. Baghdadi miał i zyski i straty z tych odciętych głów i to wyłącznie PR-owe. Nie chodzi przy tym o PR wśród niewiernych, bo to nie ma teraz dla niego znaczenia, ale PR wśród muzułmanów-sunnitów. Ekstremistów to zachęciło do wstępowania w szeregi IS ale większość świata islamu ruszyła z potępieniami. Inna rzecz że rzeź w Szengalu nie wywołała takich reakcji, co zresztą jest niestety również zrozumiałe, choć pozostawia gorycz w ustach. Dlatego być może więcej takich widowisk z obcinaniem głów Europejczykom czy Amerykanom nie będzie. Ale Kurdowie z Rożawy, choć sunnici, to co innego. Mieszkańcy Kobane wiedzieli że ich cierpienie nie wzruszy ani Arabów, ani Europy, ani tez Ameryki, ale przede wszystkim nie wzruszy sąsiada – Turcji. Zwykłych Turków może by i wzruszyła i dlatego profilaktycznie odwrócono ich uwagę kierując ją na uwolnionych zakładników. Niespełna 50 osób. W tym czasie do zamkniętej granicy tureckiej ciągnęły dziesiątki tysięcy Kurdów, tak się zreszta złożyło, że prawie do tego samego miejsca, gdzie następowało przekazanie zakładników. Turcja niechętnie otworzyła granicę, do której zresztą, w drugą stronę, w stronę Kobane, ruszyły setki kurdyjskich mężczyzn, chcących bronić miasta przed IS. Turcja jednak musiała wypełnić swoje sojusznicze zobowiązania wobec IS i zaczęła odpędzać Kurdów od granicy.
Cały tekst Witolda Repetowicza  na stronie: http://wrn.int.salon24.pl/606955,banda-zbojcow-ofiary-i-frajer
Grafika: Facebook