images

1 Listopada to w Polsce Dzień Wszystkich Świętych, czyli dzień modlitwy i pamięci, odwiedzenia grobów, zapalenia zniczy, spotkania z bliskimi osobami by wspomnieć tych, którzy odeszli, by pójść dalej. Pamiętam, że gdy byłam dzieckiem, mówiono mi: ” To Dzień Wszystkich Zmarłych”. Straszny, ponury dzień, kiedy trzeba iść na zimny cmentarz i sprzątać tony mokrych gnijących liści, za co żaden zmarły i tak mi nie podziękuje.

Dopiero jako osoba wierząca, muzułmanka, zrozumiałam, że to nie oni potrzebują być przez nas pamiętani, ale to my potrzebujemy o nich pamiętać, jako o znakach, które zostawił nam Bóg, i że to nie jest święto ludzi martwych, kamiennych nagrobków, ale święto tych, którzy pokonali ostatnią barierę dzielącą ich od Boga – śmierć. W Islamie szanujemy męczenników, pamiętamy o nich i o ich poświęceniu, bo pamięć ta zbliża nas do Boga. Dlaczego jednak nie staramy się pamiętać o szarych męczennikach codzienności, którzy nie ginęli bohatersko rzucając się do walki z okrzykiem „Bóg jest wielki!”, ale żyli wiarą i zmagali się z każdym dniem nie tracąc jej, przeżyli czasy wojny, zamieszki, prześladowania, aresztowania, przesłuchania, zdradę i biedę, niepewność każdego dnia, strach o bliskich, bezradność i starość? O tych, którzy w obliczu własnego cierpienia znosili je cierpliwie i pokornie, modlili się i żyli nadzieją na lepszą przyszłość, jeśli nie dla siebie to dla przyszłych pokoleń. O tych, którzy nie stracili wiary w dobro, w drugiego człowieka, w miłosierdzie Boga – nie chrześcijańskiego, muzułmańskiego, żydowskiego, ale Jednego Jedynego Boga, którego znali.
To są właśnie nasi przodkowie, nasi dziadkowie, nasze babcie, nasi rodzice i nasi bliscy – męczennicy codzienności, święci. Jeśli ktoś uważa, że musiałby lecieć tysiąc kilometrów by znaleźć groby świętych bo jego przodkowie umarli w stanie ignorancji wobec najwyższej prawdy Islamu, to moim zdaniem grubo się myli. Rozejrzyjcie się wokół siebie muzułmanie i zapalcie świeczkę na grobie babci albo nieznanego żołnierza i nie żałujcie im modlitwy – ich życie było prawdopodobnie większym świadectwem wiary niż wszystkie nasze szechady razem wzięte.