Tagi

[…] Czajkowski zapamiętał oryginalną postać emisariusza politycznego, którym był znany w okolicach Machnówki i Berdyczowa dziwak Achmatowicz Basza, Tatar z pochodzenia. W owych czasach pełnych napięcia i niepokoju Achmatowicz Basza niestrudzenie objeżdżał  dwory obywatelskie. „Dziwną miał twarz ten starzec: cała w zmarszczkach, żółta jak pergamin, a mimo to palił się na niej gorączkowy rumieniec, oczy błyszczały jak węgle, a farbowane wąsy jak rogi diabła. Zawsze elegancko ubrany, w obcisłych botfortach powyżej kolan, w wyczyszczonej lub nowej czamarze ze złotym szamerowaniem. Na głowie czapka z piórem i różnokolorowymi  wstążkami. Achmatowicz pojawiał się w okolicznych dworach mrucząc monotonnym, śpiewającym głosem: „ W stolicy Zygmunta tleje ogień podziemny, lawa kipi i niebawem rozleje się po wszystkich ziemiach polskich. Tak chce Bóg, inaczej być nie może! Powstawajcie ludy boże”.

 

Z książki: „Dziwne życie Sadyka Paszy” Jadwiga Chudzikowska