Tagi

Ujrzałem zielony łan nieba,
sierp nowiu księżyca na niwie.
Wspomniałem na własne zasiewy
i czas dożynek po żniwie.

Gdym mówił: fortuno! ty drzemiesz,
a słońce już czuwa, grzeje!
Odrzekła: wbrew temu, co było,
nie trać nadziei ogniwa!

Gdy wzbijesz się w niebo jak Mesjasz,
z obliczem czystym bez skazy –
Z pochodni twej strzeli ku słońcu
blask stu płomieni łuczywa.

Lecz zbyt nie polegaj na gwiazdach –
opryszkach nocnych – szalbierzach,
Porwały koronę Karwusa,
królewski pas Kej – Chosrewa.

Choć uchu zaciąży kosztowny
kolczyk ze złota, rubinów,
Przeminął już czas urody,
słuchaj, to rada uczciwa.

Zły urok niech z dala omija
twe znamię – na szachownicy
Piękna – nawet słońce i księżyc
zwyczajny pionek wygrywa.

Niebiosa! nie bądźcie chełpliwe
i próżne – przecież w miłości
Klepiskiem dla ziarnka jest księżyc,
dla paru ziarn – Plejad niwa.

Żar fałszu, obłudy wypali
klepisko omłotu wiary.
H A F I Z I E, zrzuć włosiennicę
co ciało twoje okrywa.

Hafiz

Advertisements